Piosenki niekoniecznie miłosne, czyli playlista na Walentynki

Zrobione przy użyciu Lumia Selfie

Chcemy czy nie – one nadejdą. Więcej, zbliżają się szybkim krokiem. Walentynki. Przez niektórych święto bardzo lubiane, przez innych lekceważone. Biedne słodkie święto co roku zalewane jest falą hejtu, a co ono winne? Nawet jeśli spędza się je samotnie, warto posłuchać, tak jak i każdego dnia, dobrej muzyki. Oto mój ranking miłosnych piosenek na Walentynki. Piosenek o miłości szczęśliwej i tej niekoniecznie, tych które kojarzą się z miłością wprost lub metaforycznie, tych przy których się zakochiwałam i odkochiwałam. Słowem – gdy myślę o miłości, nucę sobie pod nosem z pewnością którąś z tych piosenek. Nie zabraknie mojego osobistego komentarza, bo do miłości, tak jak i do muzyki, podchodzę bardzo emocjonalnie.

Continue reading „Piosenki niekoniecznie miłosne, czyli playlista na Walentynki”

Reklamy

Tylko i aż Pablopavo

Ten tydzień należy do Pawła Sołtysa i jego ekipy. We wtorek otrzymał Paszport Polityki, a na jutro zapowiedziana jest premiera krążka Zjednoczenia Soundsystem, w którego skład, obok Pablopavo, wchodzą też Diego oraz Dj Krzaku.

WP_20150115_013

Tylko to drugi wydany w 2014 roku, a pierwszy solowy album Pablopavo. Znakomitą recenzję tego krążka napisał mój przyjaciel po fachu Michał Klimko, który zgodził się na udostępnienie jej na tym blogu.  Continue reading „Tylko i aż Pablopavo”

Pablopavo z Paszportem Polityki!

Edycja przy użyciu Lumia Selfie

Proszę państwa, szaleństwo, radość i duma od wczoraj goszczą w sercach fanów Pablopavo! Bo Pablopavo, czyli Paweł Sołtys otrzymał Paszport Polityki 2014 w kategorii muzyka popularna. Zaskoczenie? Przyznam, że tak. Tak, jak bardzo Pawłowi tej nagrody życzyłam, tak bardzo przypuszczałam, że jego muzyka – choć genialna – jest dla tej nagrody zbyt prosta. Jak bardzo się myliłam!

W uzasadnieniu możemy przeczytać: Nagroda za piosenki łączące podwórkową lokalność ze światowością brzmienia i poetycką głębią, za odtwarzanie w muzyce obyczajowego kolorytu Warszawy, jej krajobrazu i charakteru tego miasta. 

Mogę się pochwalić, że znam Pawła osobiście i kilka razy miałam przyjemność z nim rozmawiać. To szalenie inteligenty i serdeczny człowiek, skromny i utalentowany muzyk. Takiego siebie pokazał też na scenie Teatru Wielkiego, gdy odbierał nagrodę. Pogratulował nominowanym, podziękował tym, z którymi gra i pracuje, na koniec dodał niewymuszony żart – wydawał się lekko zażenowany, a tym samym zaskoczony całym zajściem. Rację miał Miłoszewski, który powiedział ze sceny – Do różnych urzędników zajmujących się kulturą, którzy dziś przyszli na imprezę ludzi kultury – macie Państwo niezły tupet. Pablopavo do towarzystwa trochę nie pasował i to jego wielki atut!

I wiecie co? Wystąpiłam w teledysku laureata Paszportu Polityki! Mam z nim także zdjęcia, którymi nie zawaham się pochwalić.  Continue reading „Pablopavo z Paszportem Polityki!”

Sobota, kawa i lista przebojów

Zrobione przy użyciu Lumia Selfie

Sobotę zaczynam od sprawdzenia wyników notowania Listy Przebojów Trójki. Nawet jeśli śledzę ją na żywo w piątkowy wieczór, lubię jeszcze raz przejrzeć tabelę, usystematyzować sobie, kto i o ile wspiął się lub spadł w zestawieniu. Zazwyczaj także tuż po piątkowych wynikach oddaję głosy na następny tydzień.  Continue reading „Sobota, kawa i lista przebojów”

Albumy roku

Rok 2014 upłynął pod znakiem muzycznych inspiracji, niezliczonych godzin spędzonych na słuchaniu muzyki, wielu godzin nagrywania i montowania – życie kręciło się wokół dźwięków. I chcę, żeby kręciło się dalej w 2015.

I teraz, gdy to piszę, gdy chcę podsumować cały rok, słucham Trójki, piję dobrą kawę i oglądam wszystkie płyty, które miały dla mnie większe lub mniejsze znaczenie w ostatnim czasie.

WP_20150104_003

Continue reading „Albumy roku”

Zjednoczenie poświąteczne

Zanim zaczną się podsumowania mijającego roku i ja sama ulegnę tworzeniu wszelkich rankingów płytowych, wydarzeń i spełnionych muzycznych marzeń, daję wam jeden utwór.

Zjednoczenie Sound System singlem Dom zapowiada nową płytę. Premiera Inity już wkrótce, ruszamy wszyscy do warszawskiej Hydrozagadki 16 stycznia, żeby na żywo posłuchać tego, co panowie proponują na nowym krążku! Ma pojawić się na nim wielu gości, a wśród nich uwielbiany przeze mnie, absolutne odkrycie roku 2014 – Damian Syjonfam. Continue reading „Zjednoczenie poświąteczne”

G.C.

z10856558X,-Biala-flaga--o-korporacyjnej-prostytucji---Kombinat-
fot. grzegorzciechowski.pl

Grzegorz Ciechowski 29.08.1957 – 22.12.2001

Dziś mija 13 lat od śmierci artysty, którego nie sposób opisać w kilku słowach. Nie umiem też opisać tego, jak ważną był i jest dla mnie postacią, bo to jego utwory i jego poezja kształtowały moją wrażliwość i wyznaczały muzyczne drogi. Grzegorz Ciechowski miałby dziś 57 lat.

Gdy rodziły się moje fascynacje Republiką i Grzegorzem jako muzykiem samym w sobie, jego już nie było. To od początku był artysta, którego ja nie posłucham na żywo, nie spotkam go i nie zachwycę się jego nową piosenką. Kiedy w 2001 roku Ciechowski umarł po skomplikowanej operacji serca, ja miałam 8 lat i nie byłam świadoma tego, kto umiera, choć pamiętam, że mówiono o tym w telewizji.

ciechowski_foto_panelCzy ja tak naprawdę mogę nazwać się fanką Ciechowskiego? Nigdy nie byłam na jego koncercie, nie widziałam na żywo tego, jak wpada w swój trans, przeżywa na nowo swoją muzykę i odsłania się przed publicznością. Nie rozmawiałam z Grzegorzem, choć poznałam wiele osób, które… dostąpiły tego zaszczytu. Ale czy wtedy czuły na barkach ciężar spotkania jeśli nie z legendą, to na pewno z nietuzinkową osobowością?

fot. http://grzegorzciechowski.pl/
fot. grzegorzciechowski.pl

Ciechowski był multiinstrumentalistą, założycielem Republiki, twórcą czarno-białej mody, ale przede wszystkim – poetą. Pisał dużo wierszy, ale napotykał na opór, gdy próbował je wydać. W końcu to scena okazała się najlepszym miejscem do tego, by je zaprezentować.


CHOROBA

moja choroba działa powoli
jak afrykańska trucizna
sporządzona przez wytrawnego
znachora

tyle już dni minęło
a ja leżę w ciszy
patrzę na swoje stopy
i żałuję tej rosy
która właśnie spada
na trawnik

mój kolega
istny rabin z wyglądu
klepie mnie po ramieniu
opowiada o dziewczynach
podglądanych w publicznej łaźni

widzę wtedy jego twarz
i w oczach podstępnie sfotografowane
pośladki

mów rabbi opowiadaj

1977


Ulubione utwory… Zmieniały się, tak jak zmieniał się mój odbiór Republiki. Pod wpływem poznawania kolejnych płyt lub powrotów do poprzednich. Niezmiennie jednak tymi, do których wracam najczęściej są Śmierć w bikini, Moja krew czy Jestem poławiaczem pereł. Oraz ten.


Jedno z moich radiowych marzeń nigdy się nie spełni. Nigdy nie przeprowadzę wywiadu z Ciechowskim i nigdy nie pochwalę się tym, że go poznałam. Nigdy nie kupiłam biletu na koncert Republiki, a wszystkie wykonania utworów Grzegorza przez kogoś niebędącego Grzegorzem świadomie nieobiektywnie uważam za kompletną porażkę.

Dlatego bardzo sceptycznie podchodziłam do projektu Nowe Sytuacje. 31 lat od wydania albumu Republiki o tej właśnie nazwie muzycy postanowili przypomnieć o sobie fanom. W nowym koncertowym składzie znaleźli się ci, którzy zespół tworzyli od początku, czyli gitarzysta Zbigniew Krzywański, basista Leszek Biolik oraz perkusista Sławomir Ciesielski oraz zaproszeni przez nich Piotr Rogucki, Tymon Tymański i Jacek Budyń Szymkiewicz.

13 grudnia zagrali na żywo studiu im. Agnieszki Osieckiej w Trójce. Zachwycili mnie w szczególności z jednego powodu – aranżacje pozostały niezmienione, a panowie śpiewali tak, jak śpiewał Grzegorz. Ani jedna linia melodyczna nie została naruszona, każdy dźwięk pozostał na swoim miejscu, a każdy krzyk został wykrzyczany w ten sam sposób. Nie ta sama przecież, bo okaleczona i obdarta z charyzmy Grzegorza Republika w tej wersji nie wynagrodziła mi wszystkich koncertów, na których nie byłam, bo przecież być nie mogłam. Jednak tego wieczoru w tym radiowym studiu zapanował swojego rodzaju mistyczny nastrój. To dzięki muzyce, która jest bardzo tożsama z Ciechowskim. A ci, którzy śpiewali jego teksty, nie próbowali go zastąpić. Miałam wrażenie, że są świadomi, jak daleko im do Ciechowskiego. I chwała im za to.

10467039_982871061742391_333745801020688654_o
Nowe Sytuacje w Trójce, 13.12.2014

Czy legenda Ciechowskiego urosła po tym, gdy umarł? Bardzo chcę myśleć, że jednak nie. Że setki fanów pamiętających lata 80., Republikę czy Obywatela G.C. są dowodem na to, że ogromną charyzmą i talentem zasłużył na miano wybitnego artysty za życia. A co by było, gdyby nie 22 grudnia 2001 roku? Czy miałabym inny, ulubiony utwór Ciechowskiego? Czy zrobiłabym wywiad życia? Czy spotkalibyśmy się w radiowym studiu? Z pewnością…

Rzecz o teledyskach

Mam problem z teledyskami. Do niedawna jeszcze mogły dla mnie nie istnieć. Tłumaczyłam sobie, że tak jak słuchaczowi radia nie jest potrzebny obraz, to tym bardziej dla radiowca teledysk do utworu, który chce zaprezentować na antenie będzie zupełnie zbędny. Nie raz zdarzało się, że obraz psuł mi zupełnie odbiór muzyki, więc darowałam sobie męki i teledysków po prostu nie śledziłam. Swojego czasu zachwyciłam się jednak klipem do One more day zespołu Letters From Silence. Dziś już mi się tak nie podoba, choć to nadal ładny obrazek.

Spojrzenie na klipy odczarowało się wtedy, gdy sama w jednym wystąpiłam. Nie dość że retro, że czarno-biały, to jeszcze był to klip artysty, który przez swoją muzykę opowiadał mi o Warszawie i pokazywał ją wtedy, gdy sama jej jeszcze dobrze nie znałam. Tym razem piosenka była mniej stołeczna, a bardziej miłosna. I do tego była dancingowa…

Pablopavo i Ludziki – Dancingowa piosenka miłosna, reż. Radosław Chrześciański

I tak się stało, że wystąpiłam w klipie prawie że u boku Pablopavo. Po pierwsze – ogromny zaszczyt, po drugie – wspaniała przygoda, którą przeżywałam jeszcze bardzo długo. I wciąż czuję dreszczyk ekscytacji, gdy słyszę ten utwór.

A niespełna rok później…

Rubber Dots – Brain In a Vat, reż. Piotr Rajkowski

Kolejny klip, a ja w nim znów trochę retro. Tak jak wiele osób pojawia się w ciągu tych kilku minut, tak wiele jest analiz całego teledysku. Pomysł opierał się na historii chłopaka wychodzącego z klubu, który podczas jazdy taksówką po mieście obserwuje ludzi po drugiej stronie szyby. Postaci są czasem skrajnie różne, czasem podobne do siebie, jednak każda ma w sobie coś szczególnego. Widzimy chłopaka z różą, dziewczynę z książką, starszego mężczyznę o aparycji menela z dworca, podczas gdy w rzeczywistości to facet, który ma podobno szlacheckie korzenie. Dla mnie ten klip to przewijająca się w zwolnionym tempie taśma z przekrojem społeczeństwa A.D. 2014. Rozmazane i wyostrzone postaci, część w parach, część ukazana jako wyodrębnione jednostki, bo w żaden sposób nie pasują do osoby stojącej obok. A może to wystawa ludzi-symboli? Czy każdy jest w stanie odnaleźć tam osobę, do której jest podobny? Boję się, że w mojej postaci, kobiety pędzącej do pracy w korporacji z telefonem i kubkiem kawy w dłoniach, mogłoby się przejrzeć wielu z nas.

Przejrzeć można się także w nowym klipie Pablopavo. Tu słowem-kluczem jest powidok. A co to takiego? Oddaję do indywidualnej interpretacji.

Może w tym sęk? By w klipie, który jest przecież wizją reżysera, odnaleźć coś własnego? A co jeśli ten obraz zupełnie nie współgra z naszym wyobrażeniem danego utworu?