Gdzie ci mężczyźni? Na scenie!

Gdy na scenie stoi facet z gitarą, to tak, jakby stał tam tylko dla ciebie. Choć w domu czekają żona i dzieci, niedopita od rana kawa, stos rachunków do zapłacenia i niezłożony regał – nie spojrzysz na niego w ten sposób. On nie będzie miał „zwykłego” życia, bo przecież scena to jego naturalne środowisko. Tuwim powiedział kiedyś, że mężczyzna długo pozostaje pod wrażeniem, jakie zrobił na kobiecie. Czyżby to zachwyt w oczach kobiety napędzał artystów do działania? Przecież nie od dziś wiadomo, że muza była kobietą.

Marzeniem chyba każdej kobiety jest to, aby powstał o niej tekst do piosenki. Znam to uczucie, bo taki tekst mi kiedyś wręczono. Ta pomięta kartka jest jedną z ważniejszych pamiątek z czasów, kiedy miałam jeszcze naście lat. Zakochanie się jest wtedy sprawą śmiertelnie poważną. A jeśli kochasz się w muzyku, który śpiewa o tobie i do ciebie – myślisz, że Romeo i Julia przy was to para kompletnie bez polotu. Z tej miłości i tej piosenki niewiele zostało, a ja teraz z kroplą sentymentu, która właśnie wpadła mi do kawy, mogę pisać o tym na blogu. Tamten chłopak z gitarą i długimi włosami był jednym z pierwszych muzyków, których w życiu poznałam. A wspaniałych i inspirujących muzycznych pasjonatów od tamtej pory udało mi się spotkać jeszcze wielu.

Moim najważniejszym mężczyzną w muzyce jest oczywiście Grzegorz Ciechowski. Wiele już tu o nim pisałam, ale najświeższą jest informacja o tym, że zespół Fonetyka przygotowuje album z tekstami Grzegorza. Fonetyka to do niedawna trio, obecnie poszerzone o basistę, które na swoim koncie ma dwa albumy z muzyką napisaną do wierszy polskich poetów. Debiutancki Requiem dla Wojaczka oraz Bursa obroniły się przede wszystkim za sprawą tekstów, więc w przypadku nowego wydawnictwa sukces wydaje się być gwarantowany. Przemek Wałczuk, lider Fonetyki, wybrał te teksty Ciechowskiego, które nigdy nie stały się piosenkami. Dlatego właśnie projekt zasługuje na uwagę, bo ma szansę wyróżnić się na tle wypuszczonych w świat, a niestety słabych coverów Republiki.

Edycja przy użyciu Lumia Selfie
Z Panem Jackiem Cyganem, Trójka, 14 marca 2016

WP_20160315_14_18_25_Pro

W temacie pisania piosenek. Pobiegłam niedawno na Myśliwiecką, żeby poznać Jacka Cygana, który był gościem Pana Marka w przedpołudniowym Zapraszamy do Trójki. Tak jak podejrzewałam – Jacek Cygan to przemiły Cygan! Jako narrator książki Życie jest piosenką jawi się jako sympatyczny i dowcipny „pan od pisania piosenek” i takiż jest na żywo. Wydał właśnie nową książkę – tym razem trochę odbiegając od muzyki – bo są to opowiadania. Czy tak dobre jak pozostałe jego teksty? Skomentuję po lekturze.
PS To serce na dedykacji jest biegnące. Warte podkreślenia, bo podobno Pan Cygan rzadko takowe rysuje.
WP_20160315_14_16_55_Pro

Spotkań w Trójce ciąg dalszy. Z dalekiego Świdnika przyjechał do nas Damian Syjofam, aby opowiedzieć o nowym albumie. Więc ja znowu – torba na plecy, kapelusz na głowę – pognałam do Trójki. Że przyznałam się Damianowi do bycia jego psychofanką – to nic. Damian powiedział, że PRZEGLĄDAŁ MÓJ BLOG – to dopiero coś!

Zrobione przy użyciu Lumia Selfie
Po lewej Tomasz Żąda, po prawej Damian Syjonfam, Trójka, 23 lutego 2016

Nie tylko Damian Syjonfam odwiedza przystanek retro. Powiadomienia na platformie wordpress pokazują, że „your stats are booming”, za co bardzo Wam, Drodzy Czytelnicy, dziękuję. Każdy odzew obecności tutaj bardzo mnie cieszy. Ostatnio stało się to nawet bardziej namacalne, bo Was poznaję. Jeszcze raz ogromne dzięki (Wojtki, Wam szczególnie).

Marzec okazał się bardzo koncertowy. I zakończy się koncertowo, bo czekają przecież bilety na Korteza, a to też jeden z tych najważniejszych muzycznych mężczyzn.
Zaczęło się od urodzin Zjednoczenia Sound System w mojej ulubionej Hydrozagadce, na które poszłam przede wszystkim dla Pablopavo. Może ta pora roku nie sprzyja długiemu gibaniu się pod sceną, a może to wychodzi mi tylko w Ostródzie, ale przeciągające się oczekiwanie na solenizantów sprawiło, że nie dotrwałam do końca i nie usłyszałam hitowego International.  Ale serdecznie uściskałam i Pabla, i Reggaeneratora.

Tego rodzaju brzmienie w Hydrozagadce to standard, ale ja doczekałam się koncertu reggae w Trójce! Na scenie w studiu Agnieszki Osieckiej zagrała Jafia, czyli nasz najlepszy regowy towar eksportowy. Zespół, na czele z Dawidem Portaszem i wtórującą mu w chórkach amerykańską wokalistką gospel Dorrey Lin Lyles, zagrał znakomicie i stworzył piękny klimat. Zaskoczyły mnie nowe aranżacje utworów z Ka Ra Va Ny, które znam przecież na pamięć. A Jafia to nie tylko reggae. Silne amerykańskie wpływy bluesa i gospel idealnie spaja w jedno Portasz, bez którego charyzmy i przede wszystkim czarnego głosu muzyka Jafii nie byłaby tak prawdziwa. Dostrzegła to także Akademia Fonograficzna, bo ostatnia płyta grupy została nominowana do tegorocznych Fryderyków w kategorii Album Roku Muzyka Korzeni. 

WP_20160306_00_09_39_Pro
Urodziny Zjednoczenia Sound System, Hydrozagadka, 5 marca 2016
WP_20160306_20_40_54_Pro
Jafia w Trójce, 6 marca 2016

Niecały tydzień później, bo 12 marca, znowu siadłam na krześle pod trójkową sceną, w które już po pierwszym utworze mnie wbiło. Koncert jubileuszowy z okazji 25-lecia pracy artystycznej Wojtka Pilichowskiego przyciągnął tłumy. Tak wielu słuchaczy w studiu Osieckiej nie widziałam, a tym bardziej nigdy nie byłam świadkiem tego, by ludzie mimo braku biletów prosili o wejście na koncert! Później przekonałam się dlaczego. To był koncert z serii tych, po których niczego się nie oczekuje, ale nie dlatego, że był z góry skazany na porażkę. Ja po prostu nigdy takiej muzyki nie słuchałam, tym bardziej na żywo, więc moja reakcja mogła przybrać różne formy. Najpierw zaniemówiłam. Potem mój zachwyt wyrażał się w szeroko otwartych oczach wpatrujących się po kolei w każdego z muzyków na scenie. A grała cała plejada najlepszych instrumentalistów. Począwszy od prowodyra całego zamieszania – czyli Wojtka Pilichowskiego, nazywanego, nie bez powodu, artystą basu. To oczywiste, że grał świetnie, bo to muzyk na światowym poziomie. Ale jak dobrze się na niego patrzyło! Siedziałam w pierwszym rzędzie tuż przed Pilichowskim i miałam wrażenie, że gra tylko dla mnie. Że uśmiecha się tylko do mnie. Tym szelmowskim uśmiechem wyrażającym zadowolenie z samego siebie. Razem z Pilichem na scenie pojawił się cały Pilichowski Band, czyli Tomek Machański – perkusja, Kuba Lipiński – bas/instrumenty klawiszowe, Adrian „Alf” Latosiewicz – instrumenty klawiszowe, Wojtek Olszak – instrumenty klawiszowe, Michał Trzpioła – gitara oraz Kasia Stanek na wokalu. Zagrało także Woobie Doobie w składzie: Wojtek Pilichowski – bas, Mariusz „Fazi” Mielczarek – saksofon, Marcin Nowakowski – saksofon, Michał Grymuza – gitara, Wojtek Olszak – instrumenty klawiszowe oraz Michał Dąbrówka – perkusja.

WP_20160312_20_27_52_Pro
25-lecie pracy twórczej Wojtka Pilichowskiego, Trójka, 12 marca 2016

Choć gościnnie zaśpiewały Natalia Kukulska oraz Kasia Kowalska, to mnie zafascynowała wręcz osobowość Kasi Stanek, koncertującej na stałe w składzie Pilicha. To młoda wokalistka o aparycji Olivera Twista, trochę niepozorna, trochę tajemnicza – na pewno od początku interesująca. W dodatku świetnie wyglądała – ubrana w czarny kombinezon, który – jak się później okazało – świetnie pasował do aury, jaką wokół siebie roztaczała. Bo Kasia śpiewała całą sobą. Niezwykle sensualnie i seksualnie, ona wprost dotykała się na scenie! A robiła to nie wulgarnie, a z dziewczęcą gracją. Pamiętam, że nawet powiedziałam do siedzącego obok Wojtka, że się zakochałam, ale pewnie nie byłam jedyną osobą tego wieczoru, która doświadczyła nagłego przypływu uczuć w stronę Kasi. Na takie kobiety na scenie chce się patrzeć. Takich wokalistek poszukuję. Na moje wrażenia z tego koncertu na pewno największy wpływ miała właśnie ona.

Mężczyźni na scenie gwarantują i dobry widok, i dobry odsłuch. Coraz bardziej przekonuję się o tym, że ludzie zajmujący się muzyką to piękni ludzie. Nieważne jakiej płci. A ja zawsze usiądę w pierwszym rzędzie, żeby na takiego pięknego człowieka popatrzeć. I go docenić.

Sto lat dla mnie, czyli pierwsze urodziny przystanku retro

Zaczęłam od CD 1, ale od razu przeskoczyłam do utworu numer 8 – Kuba Badach z Kreszendo. I śpiewając będziesz moją muzą tanecznie przeszłam cały korytarz w to i z powrotem (całe szczęście, że korytarz długi). Potem CD 2 i utwór drugi. Keziah Jones i Sinnerman. Od niedawna moja ulubiona interpretacja tej pieśni, podchodząca z albumu NINA REVISITED: A Tribute To Nina Simone. A więc tak wyglądało moje pierwsze przesłuchanie Smooth Jazz Cafe 15. Większość utworów znam z Markomanii, przecież systematycznie tam się pojawiają. A więc po tym pierwszym grabieżczym przesłuchaniu, rozpoczynam, jak należy, od utworu numer 1 z CD 1 i dalej… (A może przy słuchaniu tej płyty stworzę jakieś dzieło? Przy SJC 14 napisałam licencjat… Marzy mi się powieść…)

Zrobione przy użyciu Lumia Selfie

Zrobione przy użyciu Lumia Selfie

RADIO

Dużo nowości od Marka Niedźwieckiego. Wyszła Muzyka Ciszy 3, na której znalazł się między innymi zachwycający Pascal Obispo i D’un Avé Maria. Przyznam się, że włączyłam teraz ten numer i nie mogę skupić się na pisaniu…

W księgarniach  Australijczyk już świeci żółtą okładką i zaprasza do czytania. Tego choć mało, to jest co oglądać, dużo różnokolorowych zdjęć, nie tylko kangurów i opery w Sydney.

 

 

Zrobione przy użyciu Lumia Selfie

Kończąc temat Markomanii pochwalę się tylko jeszcze tym zdjęciem, nie komentując go wyczerpująco. Czy to źle, że chciałam zdjęcie?

sebastian karpiel bulecka
Sebastian Karpiel-Bułecka w Markomanii

I czy źle, że mam autograf?

Zrobione przy użyciu Lumia Selfie

WP_20151114_16_05_36_ProKtoś na fb Trójki pod relacją z wizyty Zakopower, napisał komentarz: Czy to jeszcze Trójka? Gdzie zaczyna się i kończy Trójka? Czy Marek Niedźwiecki może rozmawiać z Karpielem-Bułecką czy już nie? Czy zagrają nową płytę Margaret i Matta Duska? Nie wierzyłam, a jednak. Pan Marek powiedział, że Margaret lepsza od Duska. Ja się zakochałam w tym wydawnictwie, w dzień po premierze było już u mnie. To nie wstyd kupić tę płytę. A jeszcze lepiej kupić ją ukochanej osobie na święta.

 

 

PŁYTY

A propos nowych płyt. Mam WIR – wykłóciłam się z panią w empiku, że w dniu premiery płyta powinna być na półce. Uspokajając sytuację poprosiłam o sprawdzenie w dostawie i okazało się, że była. Miałam Pablo w dniu premiery. Płyta jest surowa, skandynawska i zimna. Jeszcze mnie nie przekonała.

wir okladka

Zrobione przy użyciu Lumia Selfie

Jest oczywiście Michał Bajor; jest Herdzin i Szcześniak (polecam);, Daniel Bloom rozczarowująco niebloomowy, choć nadal niezły; na punkcie Simplefields – jeśli jeszcze tego nie zrobiła – to oszaleje cała Polska; Kortez późno u mnie zawitał, ale wpasowuje się w jesienne zimne wieczory; Stanisława Celińska Suplement – ciężko mi się do niej przekonać; no i świetne wydanie Maanamu na 30-lecie istnienia zespołu.

KONCERTY

Leski w Stodole przełożony na 17 lutego… czyli moje urodziny. Nie wiem, czy pójdę. Nigdy nie spędzałam urodzin na koncercie, może najwyższy czas, żeby to zrobić?

W międzyczasie też wypiłam toast na urodzinach Radia Kampus, z którym byłam związana. Zagrał Pablopavo, zagrał Taco Hemingway. Miłość do Pabla się nie zmieniła, zachwyt nad Taco przeminął.

Poznałam także muzykę Jacka Stęszewskiego, którego wokal kojarzyłam dotąd jedynie z kapeli Koniec Świata. Jacek zagrał recital w warszawskim klubie Mechanik.

WP_20151107_21_37_39_Pro

Choć bardami nigdy się nie zachwycałam, to w Jacku coś mnie urzekło. Może dająca się odczuć najnormalniejsza na świecie, najprostsza i niewymuszona radość bycia na scenie? A może całkiem niezły głos i jeszcze lepsze aranżacje? A może teksty? Jacek powiedział mi, że porównują go do Jacka Kaczmarskiego, ale czy każdy facet siedzący na scenie z gitarą musi być Kaczmarskim? Stęszewski jest Stęszewskim, całkiem niezłym Jackiem Stęszewskim. Koncertuje w całej Polsce, jeśli będzie w waszym mieście, zachęcam do zobaczenia i posłuchania go na żywo.

Zrobione przy użyciu Lumia Selfie

W tym tygodniu ruszam na One Love Sound Fest do Wrocławia. W końcu tam dotrę, to będzie mój pierwszy raz na festiwalu i pierwszy raz we Wrocławiu! Tak to już jest, że ostródowe znajomości trwają jeszcze długo po zakończeniu imprezy, a moja znajomość z Bakshishem zaowocowała nie tylko programem w Trójce, ale też wspólnym wyjazdem na One Love. Na festiwalu Bakshish tym razem w soundsystemowej odsłonie, a w czasie kiedy ja będę tańczyć pod sceną, w Trójce emisja mojego odcinka Historii pewnej płyty o… pierwszej płycie Bakshishu z roku 1993!  Sobota, 21 listopada, godz. 18., Program III – zapraszam do słuchania!

Miało być o koncertach i spotkaniach, a tu znowu mi się miesza z radiem. Ale przecież wszystko miesza się z radiem, wszystko dzieje się wokół radia i wszytko z radiem jest związane. A szczególnie kolejne spotkanie. Wiele lat temu, przekonana o swoim talencie pisarskim i przyszłości w dziennikarstwie politycznym, trafiłam do Katolickiego Radia Płock. Chciałam spróbować swoich sił, w końcu mikrofon już wtedy nie był mi obcy. Zmieniłam zdanie zarówno o umiejętności pisania, jak i karierze w sejmie i zakochałam się w radiu. Moją Mistrzynią i pierwszą nauczycielką tego fachu, dzięki której zajęcie to stało się czymś dużo więcej niż fach, stała się i nadal jest Renata Kraszewska. Widujemy się rzadko, niedawno przyjechała do Warszawy i po 5 latach znowu mamy wspólne zdjęcie.

WP_20151105_15_52_23_Pro (3) ()

Pani Renato, Renato – dziękuję.

Minął rok od założenia tego bloga. Przez ten rok wydarzyło się tyle muzycznych rzeczy, o których tu pisałam, tyle płyt wyszło, tyle czasu spędziłam na słuchaniu muzyki! Napisałam licencjat, zostałam wydawcą w radiu, zakochałam się i odkochałam, urządziłam mieszkanie, przeprowadziłam się, a wszystkie płyty przywędrowały razem ze mną w nowe miejsce. Muzyka została, muzyka będzie zawsze. Życzę sobie, z okazji pierwszych urodzin mojego bloga, wytrwałości w pisaniu. Bo o tym, że nie stracę pasji do muzyki i radia, jestem przekonana. W końcu to blog (patrz nagłówek) – O MUZYCE, RADIU I PASJI.

Ola

No to jazz

Na kanapie u Kuby Wojewódzkiego zasiadł ostatnio Krzysztof Antkowiak. Pamiętacie? Zakazany owoc dumnie krąży mi nad głową…  Przebój z Opola ’88 przez wiele lat był numerem jeden tak zwanej muzyki młodzieżowej, a każdy początkujący wokalista w zaciszu domu kultury wyśpiewywał ten refren. W latach 90. Antkowiak we współpracy z Grzegorzem Ciechowskim wydał album Delfin. Dwadzieścia lat później powraca w projekcie Simplefields. U Wojewódzkiego był we wtorek, a do nas zawitał dwa tygodnie temu. Wypadł świetnie, u Kuby chyba jeszcze lepiej. Oglądając program myślałam sobie – cieszę się, że uścisnęłam dłoń temu facetowi. Bo Antkowiak to mądry facet i u Kuby to udowodnił.

A przy okazji nadrabiam zaległości w kwestii radiowych spotkań.

Na Myśliwieckiej odwiedzili nas między innymi Mistrz Wojciech Młynarski oraz Jacek Bończyk, a ostatnio także Kayah, która rusza w trasę z okazji dwudziestolecia swojego albumu Kamień.

młynarski trójka
Z Jackiem Bończykiem i Wojciechem Młynarskim w trójkowym studiu
kayah
Kayah

I jeszcze jeden Pan. Wiele razy był w Trójce, ale za każdym razem nie byłam tam na miejscu, lecz z mieszkania słuchałam tego, co mówi. Dlatego gdy Tomek Żąda uprzedził, że do prowadzonej przez niego w zastępstwie Myśliwieckiej 3/5/7 przychodzi Leski, odpisałam – Rzucam wszystko i przychodzę.

I przyszłam. I poznałam Leskiego. Leski, czyli Paweł Leszoski to późny debiutant, który swoim albumem .splot wdarł się po cichu na polski rynek muzyczny. Nie wyważał drzwi, ale rozłożył koc, wyjął gitarę i po cichutku przygrywając zapraszał swoich słuchaczy do siebie. Pawle, cieszę się, że cię poznałam. I gratuluję zdobycia Mateusza Trójki za fantastyczny niewymuszony debiut.

leski trójka
Z Leskim w Trójce

Tyle premier! Tyle!

Michał Bajor wydał nową płytę, na której znalazły się utwory z tekstami Wojciecha Młynarskiego. Pan Bajor będzie gościem Markomanii pod koniec listopada. Bardzo się stresuję, bo głos Bajora towarzyszy mi od wczesnego dzieciństwa, a fanatyzm odziedziczyłam po mamie. Pozazdrości mi spotkania. Powiedzcie mi, czy tylko ja jedyna z grona dwudziestolatków wiem kto to Michał Bajor? Kiedy powiedziałam przyjaciółce, że poznam Michała Bajora, zrobiła wielkie oczy. Naprawdę nie znacie jego fantastycznej roli Nerona w Quo Vadis Jerzego Kawalerowicza?

michal bajor moja milosc

Bardzo czekam na płytę Wir tria Pablobavo/Iwanek/Praczas. Październikowy facet mnie urzekł, ciekawe czego jeszcze posłuchamy na tym krążku. Ja już nie potrafię nazwać muzyki Pawła Sołtysa – i za to go uwielbiam.

wir

Przed nami też trochę Markowych premier. Kolejna książka pana Marka Niedźwieckiego trafia do księgarń 4 listopada, a w tym samym czasie ukazują się dwa wydawnictwa: Smooth Jazz Cafe 15 oraz Muzyka ciszy 3. Tracklista w przypadku tej drugiej sprawia, że płyta będzie idealnym tłem do zimowych wieczorów przy winie. A może jednak wybiorę Smooth…? Dzięki Panu Markowi zaczęłam słuchać jazzu, więc będzie to tak naprawdę moja pierwsza zima z jazzem na poważnie.

A skoro jesteśmy przy muzyce jazz, to wspomnę jeszcze o kwartecie, o którym już tu pisałam. FOURS Collective zagrał w warszawskim klubie 12/14 przy Piwnej. Chłopaki byli gośćmi Markomanii jakiś czas temu, a ich Treezz nadal widnieje w zestawieniu do głosowania na elpetrójkę.

Zrobione przy użyciu Lumia Selfie
Jazz Club 12/14

To miał być wieczór wytchnienia od głośnego centrum Warszawy, w którym spędzam ostatnio wiele wieczorów. Babski wieczór przy jazzie, dlatego zabrałam ze sobą moją przyjaciółkę Monikę, która jazz lubi średnio, ale po cichu liczyłam, że moja propozycja jej się spodoba. Klub 12/14 w zaciszu Starego Miasta to miejsce dla bohemy artystycznej, gdzie półki zastawione są najlepszymi winami, a przechadzająca się między stolikami właścicielka wygląda na żonę marszanda, której kaprysem było posiadanie lokalu z wykwintnymi przekąskami. Pachniało luksusem i zbędnym nadęciem, a chłopaki z Fours Collective w białych trampkach i t-shirtach nieco się wyróżniali. I to pozorne niedopasowanie dwóch światów zniknęło, gdy weszli na scenę i zagrali pierwsze dźwięki. To zdecydowanie ich świat, panowie dźwiękami żyją i je przeżywają. Dobrze się na nich patrzyło i jeszcze lepiej się ich słuchało, popijając alkohol w idealnie wypolerowanym szkle. Przypomina mi się teraz wers z piosenki Jopek niech ktoś zatrzyma wreszcie czas, ja wysiadam… Wtedy czas się zatrzymał i bardzo mi było z tym dobrze.

Zrobione przy użyciu Lumia Selfie
FOURS Collective na scenie

A na pierwszym miejscu w trójkowym zestawieniu 40 największych przebojów Maanamu – Krakowski spleen z albumu Nocny patrol z roku 1983. Cieszę się, bo to był mój pierwszy wybór z listy.

Historia pewnej płyty – Vavamuffin debiutuje!

WP_20150309_001

Gorg miał Transmisję, Pablopavo Zjednoczenie Sound System, a Reggaenerator O.K. System. I choć to nie historia miłosna, to należałoby napisać, że wszystko zaczęło się od jednego spotkania. Bo kiedy Reggaenerator spotkał Pabla, a może to Pablo spotkał Reggaeneratora… Najważniejsze, że to właśnie wtedy wszystko się zaczęło. Powstał zespół, który nadał nową jakość polskiej muzyce reggae, a słuchaczy znad Wisły zabrał w podróż na gorącą Jamajkę. Ciasteczka z Warszawy – bo tak ich podobno nazywano – czyli kapela Vavamuffin była bohaterem najnowszego odcinka trójkowej Historii pewnej płyty. Tyle raggamuffin w ciągu jednej godziny to radio jeszcze nie nadało!

http://www.polskieradio.pl/9/711/Artykul/1404320,Vavamuffin-debiut-sprawdzony-na-zywym-organizmie

O płycie Vabang!  w programie opowiadali: Paweł Sołtys – Pablopavo, Aleksander Molak – Mothashipp, Tom Horn, Agnieszka Szydłowska oraz Krzysztof Fląt – Reggaenerator.

Reggaenerator Trójka
Krzysztof Fląt „Reggaenerator”

Continue reading „Historia pewnej płyty – Vavamuffin debiutuje!”

Tylko i aż Pablopavo

Ten tydzień należy do Pawła Sołtysa i jego ekipy. We wtorek otrzymał Paszport Polityki, a na jutro zapowiedziana jest premiera krążka Zjednoczenia Soundsystem, w którego skład, obok Pablopavo, wchodzą też Diego oraz Dj Krzaku.

WP_20150115_013

Tylko to drugi wydany w 2014 roku, a pierwszy solowy album Pablopavo. Znakomitą recenzję tego krążka napisał mój przyjaciel po fachu Michał Klimko, który zgodził się na udostępnienie jej na tym blogu.  Continue reading „Tylko i aż Pablopavo”

Pablopavo z Paszportem Polityki!

Edycja przy użyciu Lumia Selfie

Proszę państwa, szaleństwo, radość i duma od wczoraj goszczą w sercach fanów Pablopavo! Bo Pablopavo, czyli Paweł Sołtys otrzymał Paszport Polityki 2014 w kategorii muzyka popularna. Zaskoczenie? Przyznam, że tak. Tak, jak bardzo Pawłowi tej nagrody życzyłam, tak bardzo przypuszczałam, że jego muzyka – choć genialna – jest dla tej nagrody zbyt prosta. Jak bardzo się myliłam!

W uzasadnieniu możemy przeczytać: Nagroda za piosenki łączące podwórkową lokalność ze światowością brzmienia i poetycką głębią, za odtwarzanie w muzyce obyczajowego kolorytu Warszawy, jej krajobrazu i charakteru tego miasta. 

Mogę się pochwalić, że znam Pawła osobiście i kilka razy miałam przyjemność z nim rozmawiać. To szalenie inteligenty i serdeczny człowiek, skromny i utalentowany muzyk. Takiego siebie pokazał też na scenie Teatru Wielkiego, gdy odbierał nagrodę. Pogratulował nominowanym, podziękował tym, z którymi gra i pracuje, na koniec dodał niewymuszony żart – wydawał się lekko zażenowany, a tym samym zaskoczony całym zajściem. Rację miał Miłoszewski, który powiedział ze sceny – Do różnych urzędników zajmujących się kulturą, którzy dziś przyszli na imprezę ludzi kultury – macie Państwo niezły tupet. Pablopavo do towarzystwa trochę nie pasował i to jego wielki atut!

I wiecie co? Wystąpiłam w teledysku laureata Paszportu Polityki! Mam z nim także zdjęcia, którymi nie zawaham się pochwalić.  Continue reading „Pablopavo z Paszportem Polityki!”

Albumy roku

Rok 2014 upłynął pod znakiem muzycznych inspiracji, niezliczonych godzin spędzonych na słuchaniu muzyki, wielu godzin nagrywania i montowania – życie kręciło się wokół dźwięków. I chcę, żeby kręciło się dalej w 2015.

I teraz, gdy to piszę, gdy chcę podsumować cały rok, słucham Trójki, piję dobrą kawę i oglądam wszystkie płyty, które miały dla mnie większe lub mniejsze znaczenie w ostatnim czasie.

WP_20150104_003

Continue reading „Albumy roku”

Zjednoczenie poświąteczne

Zanim zaczną się podsumowania mijającego roku i ja sama ulegnę tworzeniu wszelkich rankingów płytowych, wydarzeń i spełnionych muzycznych marzeń, daję wam jeden utwór.

Zjednoczenie Sound System singlem Dom zapowiada nową płytę. Premiera Inity już wkrótce, ruszamy wszyscy do warszawskiej Hydrozagadki 16 stycznia, żeby na żywo posłuchać tego, co panowie proponują na nowym krążku! Ma pojawić się na nim wielu gości, a wśród nich uwielbiany przeze mnie, absolutne odkrycie roku 2014 – Damian Syjonfam. Continue reading „Zjednoczenie poświąteczne”