3, 5 i 55 (czyli Trójka obchodzi urodziny)

Kiedy pięć lat temu stanęłam przed zielonymi szklanymi drzwiami, nie wierzyłam, że się przede mną otworzą. Pięć lat później otwieram te drzwi wchodząc do domu, bo Myśliwiecka 3/5/7 to adres mojego drugiego warszawskiego domu.

IMG_20170401_135200.jpg

Sto lat to za mało, dziś, w dniu jej urodzin, życzmy Trójce dużo więcej. 55 lat temu Trójka zaczęła nadawać na falach ultrakrótkich, a pierwszym szefem redakcji muzycznej został Mateusz Święcicki. UKF zostało już tylko w nazwie jednej z audycji, a imieniem Święcickiego nazwano nagrody przyznawane przez Trójkę – czyli jej dziennikarzy.

Ci przez lata się zmieniali, wielu dziś znanych z innych mediów, rozpoczynało swoją pracę właśnie na Myśliwieckiej. Przez Trójkę przeszła fala ikon polskiego dziennikarstwa. Ale też fala ikon osobowości, charyzmy, profesjonalizmu i wszelkiej maści ludzi NAJ. 55 to kawał historii, przez 55 lat Trójka wypracowała sobie miano „kultowej”. Czy to dobre słowo? Kult Trójki to dobro i zło. Czasem jej przeszkadza, bo kultowemu nie wolno mieć słabości i wad, więc za potknięcia i słabe punkty jest wytykana. A dobro to wszystkie dobre słowa od słuchaczy, to wspólne koncerty w studiu Osieckiej i te promienne uśmiechy, które widzę, gdy podczas programów odwiedzają nas fani.

O Trójce nieraz już pisałam, to z potrzeby opisania trójkowych historii i spotkań z artystami założyłam ten blog. Pisałam i nadal piszę, aby nie zapomnieć wielu historii związanych z radiem i mną w radiu. Spektakularnych wpadek nie miałam, ale pamiętam, jak w „Markomanii” mieliśmy telefonicznie połączyć się z Mario Biondim, z którym Marek Niedźwiecki miał rozmawiać o zbliżającym się koncercie. W takich sytuacjach najczęściej zawodzi sprzęt, tak było i tym razem, więc kiedy w końcu się dodzwoniłam i za kilka sekund miałam już wpuszczać na antenę człowieka po drugiej stronie słuchawki, okazało się… że to nie Biondi, a jego przyjaciel, który przez cały czas tłumaczył, gdzie ów Biondi jest, a ja zaaferowana sytuacją w reżyserce w ogóle go nie zrozumiałam.

Najbliższe są mi audycje, przy których trochę „majstrowałam”. Na początku w „Muzycznej Poczcie UKF” prowadzonej przez Tomka Żądę, potem współtworzyłam także prowadzoną przez Tomka „Historię pewnej płyty”. Teraz – a to teraz trwa drugi rok – mam „Markomanię”. Prowadzi ją Marek Niedźwiecki, ale gdy wyjeżdża, do tablicy przywołuje się „druhów zastępowych”. To stare określenie Pana Marka na swoich zastępców w „Liście przebojów”, ale śmiało możemy je przenieść także do współczesności. Druhami byli: Dorota Miśkiewicz, Anna Maria Jopek, Ania Szarmach, Magda Umer, Adam Nowak, Kuba Badach, Wojtek Olszak i Marcin Kydryński. Radzili sobie świetnie, choć były momenty, kiedy musiałam być wydawcą-zbawcą. Wydawcą „Siesty” także zdarzyło mi się być, wówczas prowadziła ją Aga Zaryan. Ale co tydzień jestem tak naprawdę „kaziem” – to też zwrot z czasów, kiedy pomocnicy liczyli kartki z głosami na „Listę”. Jestem więc „kaziem” dwa lata i jestem na właściwym miejscu, choć pewnie ten „kazio” już nie taki mały i za chwilę będę „kazimierą”.

Reakcje na moją pracę w Trójce były różne – od eurofii, przez dumę, strach, zdziwienie i wymowne milczenie. Najbardziej lubię te spontaniczne przejawy sympatii, kiedy ktoś mówi mi, że słucha Trójki od dzieciństwa, że zawsze chciał poznać kogoś stamtąd. Takie spotkania są zawsze szalenie miłe. Tak jak to dzisiaj, kiedy słuchacze przynieśli wielkie torty urodzinowe i 55 ciastek z cyfrą 3 na każdym z nich. Przyszli także tata z synem w trójkowej czapce i trójkowym szaliku. Takie przypadki spotykam najczęściej – dorosłych słuchaczy wychowanych z radiem, których dzieci od małego zaraża się Trójką. Ja takim dzieckiem nie byłam, nie mam do nikogo o to pretensji, nie zmieniłabym tego, nawet jeśli bym mogła. Ta Trójka gdzieś po drodze do mnie dotarła.

Lubię jej magentowe logo, lubię jej redakcję, lubię i pielęgnuję wszystkie związane z nią wspomnienia. Wierzę, że Trójka przeżyje dłużej niż następne 55 lat.

Zdjęcie główne nie jest przypadkiem. Po prawej stronie oczywiście urodzinowy baner wiszący na ogrodzeniu przed wejściem do budynku radia. Po lewej stronie widok na ulicę Myśliwiecką i chodnik, na którym ciągnęła się kolejka fanów podczas dnia otwartego w 2012 roku. Stałam daleko daleko za widoczną tam latarnią. Ale wystałam, weszłam i już z Trójki nie wyszłam. Dziękuję.

A to wspomniane dzisiejsze słodkie prezenty.

IMG_20170401_164613.jpg

Reklamy

One thought on “3, 5 i 55 (czyli Trójka obchodzi urodziny)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s