14 lat

Grzegorz Ciechowski zmarł 22 grudnia 2001 roku.

ciechowski

Wielokrotnie pisałam już o tym, jak bardzo znaczącą postacią w moim życiu jest i będzie Grzegorz Ciechowski. Przy jego utworach rozwijałam swoją muzyczną wrażliwość. Przy nim uczyłam się jak można mówić o miłości. Dzięki niemu dowiedziałam się, że mężczyzna o miłości może mówić w taki sposób. Jemu poświęciłam ostatni, najważniejszy odcinek mojej pierwszej audycji w radiu. Jego piosenka towarzyszyła mi w jednym z ważniejszych momentów w życiu. Wiecie… „W końcu”.

Nie wiem kiedy i jak zaczęła się moja fascynacja Republiką i Grzegorzem Ciechowskim. Wiem na pewno, że Republika była pierwsza, potem odkryłam Obywatela G.C. Pamiętam, jak umierał, a ja oglądałam w telewizji wspomnienia o nim. Nie wiedziałam kim był, byłam niemym i nieświadomym świadkiem odchodzenia jednej z ważniejszych postaci w polskiej muzyce.

Dlaczego Grzegorz Ciechowski jest mi tak bliski? Włączyłam właśnie „Paryż – Moskwa 17.15”. Chyba dlatego. Nie cofaj warg… Ciechowski był poetą, potem dopiero muzykiem. I w takiej kolejności traktowanie go będzie najbardziej sprawiedliwe.

WP_20151013_010

Setny raz powtarzam moje wiecznie niespełnione marzenie. Nigdy nie przeprowadzę wywiadu w Grzegorzem Ciechowskim w Trójce. Choć on tam wielokrotnie był, być może w Studiu Osieckiej siedział na tym samym krześle co ja. Mówił do tego samego mikrofonu. Ale ja nigdy z nim nie porozmawiam i nie zrobimy sobie zdjęcia. Nie mogę się z tym pogodzić.

Odkąd mieszkam w Warszawie zawsze w grudniu jadę na Powązki, na grób Ciechowskiego. Siadam wtedy przed pomnikiem, nakładam na uszy słuchawki i kilkanaście minut wsłuchuję się w głos tego, którego odwiedziłam. W tym roku jeszcze tam nie byłam. Obiecuję, że zajrzę.

W Warszawie jest jeszcze jedno miejsce upamiętniające Ciechowskiego. To jego skwer na warszawskim Bródnie. Podniecona, piszczałam już w samochodzie, z książką w ręku pognałam na skwer, na którym… nie ma nic. Nawet tabliczki z informacją o tym, kim był Grzegorz Ciechowski, kiedy żył, kiedy umarł i dlaczego ma swój własny skwer. Mnie i wielu fanom te informacje oczywiście nie są potrzebne, ale wielu przypadkowych przechodniów mogłoby w ten sposób Ciechowskiego poznać.

skwer ciechowskiego

WP_20151013_001

Piotr Stelmach pisze książkę o Ciechowskim, która ma ukazać się w przyszłym roku. A niedawno premierę miała książka „My lunatycy. Rzecz o Republice” Anny Sztuczki i Krzysztofa Janiszewskiego.

Pamiętam, jak waliło mi serce, gdy z zaciśniętą dłonią na książce, żeby było wiadomo, że jest już moja, stałam w kolejce do kasy. Przeczytanie jej zajęło mi parę dni, w końcu to prawie 600 stron wspomnień o Ciechowskim. No właśnie, wspomnień. A wiadomo, że jedni potrafią wspominać ciekawie, inni już trochę mniej… Książka podzielona jest na kilka części i pierwsza z nich jest zdecydowanie najbardziej pochłaniająca. To wspomnienia muzyków, którzy tworzyli scenę w toruńskiej Od Nowie, obserwatorzy Ciechowskiego w latach 80. i później. Kolejna to rozmowy z rodziną. Jest tu między innymi Weronika Ciechowska, która wspomina ojca w przepięknych, ciepłych, sielankowych obrazkach z dzieciństwa. Dalej to już wspomnienia – lub niekoniecznie, bardziej opowieści – słuchaczy z fanklubów lub tych, którzy tak jak ja – nigdy Grzegorza nie poznali. W większości to bardzo lakoniczne rozmowy przeprowadzone podczas Dnia Białej Flagi – mało interesujące i mało wnoszące do książki. Autorzy każdemu zadają te same pytania, co pewnie miało nadać książce ogólny ład, ale sprawiło że powtarzające się frazy gaszą zapał do dalszego czytania.

WP_20151013_005

Tym, co mnie najbardziej w książce zachwyciło, są oczywiście zdjęcia Grzegorza. Fotografie archiwalne, których nigdy w moich poszukiwaniach nie odnalazłam. Przepiękne zdjęcia mojego idola, które przyspieszają mi bicie serca (tak jak „Spoza linii światła”, którego dźwięki rozlegają się właśnie po mieszkaniu).

WP_20151013_004

Już pod koniec książki zamieszczony jest fragment wywiadu Tomasza Wybranowskiego z Ciechowskim w Radiu Top FM z roku 1995. Grzegorz mówi tam tak:

„Miłość generalnie jest tego rodzaju zapatrzeniem, które powoduje, że wyłączają się wszystkie inne nadajniki. To sprawia, że więcej kobiet wydaje nam się piękna, ale nie na tyle, aby podążać za nimi.”

WP_20151013_007

Grzegorz Ciechowski
29.08.1957 – 22.12.2001

Reklamy

6 odpowiedzi na “14 lat”

    1. Wiesz, myślę, że w tamtych czasach, byłybyśmy jak ówczesne psychofanki – stałbybyśmy pod oknem do piwnicy w Od Nowie, gdzie Republika miała próbę albo za wycieraczkę malucha, którym jeździł Ciechowski, wrzucałybyśmy listy miłosne :)

      Polubienie

      1. I szafa pełna koszulek w paski:) Ale serio, myślę że poziom magii i przeżycia na koncercie Republiki to był szczyt szczytów.

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s