22 lata z życia. 22 lata polskiej muzyki

ja

17 lutego 1993 roku urodziła się wielka fanka muzyki. Ja. Choć nie od początku byłam świadoma tego, jak wielką rolę muzyka odegra w moim życiu, to przyszedł ten moment, w którym ją w końcu usłyszałam. Wpływ na to, jak postrzegam muzykę, miało wiele osób. Zespół, w którym śpiewałam, znajomi, od których czerpałam pomysły na idoli. I choć ci idole zmieniali się przez lata, to mogę śmiało stwierdzić, że teraz muzyka jest w zupełności moja. To ja uświadamiałam się muzycznie, a moja podróż przez różne gatunki była pragnieniem odnalezienia czegoś, co mnie naprawdę pochłonie. Moi rodzice nie słuchali w młodości muzyki, a na pewno nie byli jej pasjonatami. Tak więc nie znam tradycji słuchania starych płyt w gronie rodzinnym, nie mam bogatej kolekcji winyli, nie znalazłam nigdy w szafie starej gitary taty. Moja muzyka to setki godzin spędzonych na szukaniu artystów. To dziesiątki koncertów – mniej lub bardziej udanych. To wykonawcy, od których kiedyś nie mogłam się oderwać, a dziś nie jestem w stanie posłuchać ich dłużej niż kilka minut. Ale warto było przez to przejść i odkryć to, co kocham. Jeszcze wiele nieodkrytych skarbów muzycznych przede mną. I ta świadomość jest wspaniała.

Przez 22 lata mojego mniej lub bardziej świadomego muzycznie życia działo się wiele. Oto mój przegląd ważniejszych wydarzeń muzycznych w Polsce rok po roku, począwszy od moich narodzin. Continue reading „22 lata z życia. 22 lata polskiej muzyki”

Najpiękniejsza piosenka miłosna?

Z pewnością już wszystkie uczucia zostały w piosenkach opisane, a mimo to najwięcej z nich traktuje o miłości. Powstało już wiele miłosnych piosenek, ale ile z nich chwyciło was tak naprawdę za serce?

Pamiętam, że gdy usłyszałam po raz pierwszy tę piosenkę, były we mnie te same emocje, o których śpiewa autor. Tak jakby doskonale wiedział i nazwał to, co przeżywałam, a czego z pewnością sama opisać bym nie umiała. Paweł Błędowski napisał piosenkę, która kiedyś pomogła mi przeżyć to, co ciężko było przeżyć. Śpiewał How can I breathe, kiedy ja nie mogłam oddychać. Śpiewał o moim życiu, mojej miłości i o mnie. Pamiętam to wzruszenie, kiedy usłyszałam po raz pierwszy to pianino i tak znajomy mi przecież głos Pawła. Takiego rodzaju wzruszenie pojawia się u mnie rzadko. Nieczęsto płaczę podczas oglądania filmów i niewiele piosenek wzruszyło mnie tak, by po policzkach spłynęły łzy. Wtedy nie lały się z oczu, lecz delikatnie spadały w dół. Nieważne już było to, co przeżywałam, ważne było, że ktoś opisał dokładnie to, co czułam. Katharsis. Oddech. I uśmiech.

To piosenka prawie doskonała. Bardzo dobry, nieskomplikowany i bardzo szczery tekst, w którym – no właśnie – wiele osób odnalazłoby siebie sprzed lat, a może i sprzed chwili. Gitara i pianino, choć to pianino jest tu najważniejsze. Nic więcej nie trzeba. Bardzo dobra kompozycja, według mnie najlepsza w dorobku muzyka.

Paweł Błędowski jest moim serdecznym przyjacielem (chyba nie nadużywam tego słowa, Pawle?), znamy się od wielu lat. Pisze wspaniałe piosenki, to utalentowany muzyk i autor. Pawle, za tą jedną, dziękuję Ci szczególnie.

Posłuchajcie nagrań Pawła, bo na to zasługuje. Choć ciągle nieznany szerokiej publiczności, kibicuję mu i życzę, aby tak się stało. Ja już moją najpiękniejszą miłosną piosenkę znalazłam, może dla kogoś jeszcze ona się taką stanie?

A co, jeśli zostanie nam tylko muzyka? Nawet ta najpiękniejsza, ulubiona, ukochana. Co, jeśli pozostanie nam tylko słuchać muzyki, wkładać kolejne płyty do odtwarzacza, zmieniać je samemu, kupować je samemu? Czy muzyka wystarczy na całe życie? Jest moja, tak bliska mojemu sercu, jest dla mnie wszystkim, ale czy tym wszystkim pozostanie? I czy tego bym naprawdę chciała?

Życzę Wam, nie tylko przy okazji Walentynek, dużo miłości – do muzyki, do życia i do ludzi.

Piosenki niekoniecznie miłosne, czyli playlista na Walentynki

Zrobione przy użyciu Lumia Selfie

Chcemy czy nie – one nadejdą. Więcej, zbliżają się szybkim krokiem. Walentynki. Przez niektórych święto bardzo lubiane, przez innych lekceważone. Biedne słodkie święto co roku zalewane jest falą hejtu, a co ono winne? Nawet jeśli spędza się je samotnie, warto posłuchać, tak jak i każdego dnia, dobrej muzyki. Oto mój ranking miłosnych piosenek na Walentynki. Piosenek o miłości szczęśliwej i tej niekoniecznie, tych które kojarzą się z miłością wprost lub metaforycznie, tych przy których się zakochiwałam i odkochiwałam. Słowem – gdy myślę o miłości, nucę sobie pod nosem z pewnością którąś z tych piosenek. Nie zabraknie mojego osobistego komentarza, bo do miłości, tak jak i do muzyki, podchodzę bardzo emocjonalnie.

Continue reading „Piosenki niekoniecznie miłosne, czyli playlista na Walentynki”

Co ja mam z tym PRL-em?

10582818_894154107280754_4459190388372724668_o

Kto mnie zna, ten wie, że moja miłość do PRL-u jest wielka i kompletnie niezrozumiała. Nie przeżyłam nawet dnia w socrealistycznej Polsce (rocznik ’93), a mimo to tęsknota za tymi czasami wzbiera we mnie z każdym dniem jeszcze bardziej. Uwielbiam klimat PRL-u, jego prostotę i wielobarwność wyciskaną z szarości.

Nie gloryfikuję ustroju komunistycznego, choć pewnie wielu z Was tak by pomyślało. Kultura w Polsce Ludowej coś znaczyła. Ambitna muzyka czy literatura nie ginęła w zalewie bylejakości. Alternatywa nie była dobra – alternatywa była przeciętna. Inaczej niż dzisiaj. Nie wiem, czy jeździłabym do Jarocina, była hipiską, miałabym chłopaka bikiniarza czy podkochiwałabym się w młodym Zbigniewie Wodeckim. Czy przypinałabym tarczę do rękawa czy ostentacyjnie chodziła bez? Albo do której grupy bym należała – licealistek słuchających Republiki czy dziewczyn z technikum słuchających Lady Pank?

Niezależnie od wszystkiego – myślę, że pasowałabym do tamtej epoki. Choć teraz też mogę śpiewać Ja mam dwadzieścia lat, ty masz dwadzieścia lat, przed nami siódme niebo! Ale jak te 20 lat smakowałoby 50 lat temu?

Od paru tygodni na antenie Radia Kampus mój cykl Czar PRL-u, który zrealizowałam w warszawskim Muzeum Czar PRL. Emisja w piątki o 16.30. Zamieszczałam już pierwszy odcinek, czas na pozostałe, które do tej pory zostały wyemitowane. Continue reading „Co ja mam z tym PRL-em?”